Macie czasem tak, że siedzicie jak na szpilkach i czekacie, aż coś się w końcu wydarzy? My tak mamy od ośmiu miesięcy. Przez ostatnie osiem miesięcy nasze życie trochę się zmieniło. Ograniczyliśmy jadzenie w restauracjach i przestaliśmy kupować kolejne ubrania czy książki. Nie rzuciliśmy pracy, wręcz przeciwnie. Pojawił się za to ważny cel, podróż na którą bardzo czekaliśmy i można powiedzieć, że się doczekaliśmy – już za tydzień zaczyna się nasza podróż do Japonii. Zobaczcie jak się do niej przygotowaliśmy.

Dlaczego Japonia

Japonia chodziła nam od zawsze po głowie. Pewnie jak każdemu, kto miał styczność ze sprzętem video czy telewizorami w latach osiemdziesiątych. Był to też czas mody na origami (Magda była mistrzem). Poza osiągnięciami przemysłowymi i technologicznymi ten kraj fascynował nas swoją innością, historią i kulturą.

W moim przypadku pojawił się jeszcze jeden powód – na studiach gdy w Eurosporcie pojawiły się pierwsze relacje z Wielkich Turniejów Sumo śledziłem je z ogromną uwagą. Nie miałem ambicji ani warunków aby uprawiać Sumo, ale fascynowało mnie zawsze poszanowanie dla tradycji, czystość i unikalność tego sportu.

Magda natomiast zawsze marzyła o założeniu kimona. Twarzy, jak twierdzi, nie musi malować na biało bo jest blada. Ciekawiły ją także takie niewytłumaczalne rzeczy jak Hanami – podziwianie urody kwiatów – kolejny narodowy “sport” w Japonii.

Oglądając zdjęcia w albumach czy internecie mieliśmy zawsze wrażenie, że to inna planeta. Kilka lat temu poznaliśmy przez naszą koleżankę Kaję dwójkę Japończyków – Fumi i Kimimoto. Okazało się, że też są ziemianami i w sumie nie różnią się od nas tak bardzo. Od tego czasu zaczęliśmy myśleć poważnie o tym, że może któregoś dnia polecimy do nich do Tokio.

Tak naprawdę cała ta Japonia jest czystym wymysłem. Nie ma ani takiego kraju, ani takich ludzi (Oscar Wilde)

Potem porozmawialiśmy z różnymi znajomymi: Oskarem, Robertem, Magdą i Agnieszką o ich wizytach i byliśmy pewni, że trzeba zacząć polować na bilety.

Wybór terminu – Atrakcyjna cena biletów

Szukaliśmy najlepszej opcji. Na ten moment z Warszawy najlepiej lecieć bezpośrednio do Tokio – Lot.com i Dreamliner. Traf chciał, że kupiliśmy bilety na Sri Lankę, a tydzień później Lot ogłosił promocję na różne kierunki. Podjąłem męską decyzję – nie ma co marudzić, tylko trzeba kupić bilety. Zamknęliśmy się w cenie około 2050 zł za osobę. Jak się powiedziało “A” to trzeba wypowiedzieć kolejne literki. Szczęśliwie termin naszej wizyty pokrywa się z Sakurą. 

Ubezpieczenie podróży

Jeśli czytaliście nasz artykuł o planowaniu podróży to wiecie, że ubezpieczenie podróży traktujemy bardzo poważnie. Porównując oferty różnych ubezpieczycieli wybraliśmy (po raz kolejny) Axa Travel. Można załatwić to sprytnie przez internet i nie ma co, akurat na tym, oszczędzać. Po odhaczeniu tej formalności przeszliśmy do planowania szczegółów trasy.

Najpierw google i mapa

Wybraliśmy sobie kilka miast jako takie, które trzeba odwiedzić. Tokio, Kioto, Osaka, Hiroszima, Himeji, Nara, Okinawa, Kanazawa, Koyasan, Nikko. Kolejne lokalizacje trafiały na giełdę pomysłów i były stopniowo weryfikowane i korygowane. Odrzuciliśmy Okinawę (za mało czasu), Nikko trafiło na listę rezerwową. Zmieniliśmy to już tyle razy, że ostateczna wersja znacząco różni się od pierwotnej. Jako narzędzie planowania tradycyjnie wybraliśmy Google Maps i TripAdvisor. Można tam dodawać punkty, trasy przejazdu, hotele na różnych warstwach.  Niestety dla Japonii nie można pobrać map offline w Google. Albo my nie umiemy.

Rezerwacje hoteli w wybranych miastach

Tu zarówno Booking.com jak i Agoda.com dają fajne możliwości. Można rezerwować do woli bez ponoszenia kosztów. Agoda ma ciut lepsze ceny ale Booking zapewnia dłuższe okresy rezerwacji bez kosztów plus można płacić za pobyt na miejscu. W Agodzie większość rezerwacji jest potwierdzana blokadą środków na karcie kredytowej.

Przy planowaniu, koniecznie weźcie opcję z możliwością późniejszej zmiany. My odpuściliśmy sobie nocowanie w Narze i Himeji, a dołożyliśmy Kanazawę. Może się okazać, że jeszcze coś zmodyfikujemy. Na razie finał tych roszad wygląda tak: Tokio, Osaka, Koyasan, Osaka (wydaje się dziwnie, że tam wracamy ale będziemy się spierać, że to ma sens), Hiroszima, Kioto, Kanazawa, Tokio i Narita (mamy lot powrotny rano i szkoda czasu na logistykę rano z Tokio).

Zakup JR Pass

Wszyscy nam o tym mówili – z kim nie rozmawiamy, czego nie oglądamy i nie czytamy to każdy o tym gada. No to my też. Jeśli chcecie zobaczyć coś więcej niż np. tylko Tokio to JR PASS jest świetną opcją – oczywiście trzeba sobie sprawdzić czy tygodniowy pakiet który kosztuje ok 220 euro na osobę jest opłacalny. Jeśli przejedziecie się tylko raz np. do Kioto to sprawdźcie czy nie lepiej jest kupić jednorazowy przejazd. Jest parę kalkulatorów w sieci, które pozwalają to wyliczyć.

Przesyłka od JR PASS

Sumo – wielki turniej w Osace

Jak już wiecie Sumo było dla mnie ważne. W sumie nie planowaliśmy tego na starcie, ale podczas dogrywania szczegółów przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić czy przypadkiem nie ma żadnego turnieju Sumo w tym czasie. Okazało się, że głupi ma zawsze szczęście. 11 marca 2018 wystartował w Osace jeden z 6 Wielkich Turniejów Sumo. Wielkie turnieje trwają 15 dni. Zacząłem polować na bilety i … UDAŁO SIĘ! 23 marca 2018 roku zobaczymy na żywo coś co przez parę lat śledziłem w telewizji. Jaram się jak czarownica na stosie! Będzie na pewno relacja z tego wydarzenia więc śledźcie nas gdzie się da. Bilety kupiłem w okolicach 10 lutego przez internet.

Kompletowanie sprzętu

Mniej więcej na 4 tygodnie do wylotu Magda wpadła na pomysł, że nie da się wszystkiego sfotografować iPhonami trzeba kupić dobry aparat, bo stary Canon już swoje odsłużył. Po długiej i ostrej wymianie zdań uznałem, że jednak Magda ma rację. Podróż do Japonii to wyprawa innego kalibru niż wypad do miasta w Europie. Może kiedyś wrócimy do Japonii, ale kiedy dokładnie to nie wiadomo – musimy mieć więc dobre zdjęcia. No i zaczęło się szukanie i konsultacje. Dzięki Bogu mamy trochę uprzejmych znajomych, którzy są fotograficznymi świrami. Michał, Dawid – ogromne dzięki za podpowiedzi i cierpliwość.

Zeszło się z tym wszystkim z dwa tygodnie. Z kurierem jestem już po imieniu (też Marcin). Kupiliśmy Olympusa OM-D 10 Mark III, 3 obiektywy, statywy, torby, karty pamięci, baterie, stabilizatory, gimbale, filtry i całą masę sprzętu na którym się nie znamy na razie wcale. Ale ponoć dobry. Także trzymajcie kciuki żeby się udało zrobić choć jedno dobre zdjęcie.

Sprzęt foto do Japonii

Z ważnych rzeczy przy takich wyjazdach są oczywiście warunki pogodowe i odległości, które będziecie pokonywali na nogach. Dobre buty to podstawa. My od lat na wyjazdach stawiamy na komfort i podróż do Japonii nie jest wyjątkiem.  Ponownie postawiliśmy na New Balance.

Ustalenie szczegółów każdej lokalizacji

Najbardziej czasochłonna część planowania. Na tym etapie najczęściej działaliśmy oddzielnie, w zależności od wolnego czasu. Ja się skupiałem głównie na świątyniach i popularnych miejscach, a Magda wyszukiwała smaczki i ciekawe, nieoczywiste miejsca. Używaliśmy oczywiście TripAdvisora, google i przewodników książkowych do ustalenia co w danym mieście trafia na TOP5 bez którego nie możemy wyjechać.

Nie wiemy jeszcze czy uda nam się zaliczyć jakiś Onsen (gorące źródła), na bank ominiemy hotele miłości i hotele kapsułowe. Ne udało się ich wplanować w nasz harmonogram i nie wiemy czy starczy nam czasu aby pokazać szczegóły tych miejsc. Jest za to duża szansa, że załapiemy się na Sakurę (kwitnienie wiśni) – co także było niewypowiedzianym celem.

Podróż do Japonii – ujednolicanie wersji między płciami

To był (jak zawsze) najbardziej burzliwy czas. Na tym etapie zamieniamy się miejscami i Magda szuka świątyń i przyrody a ja wyszukuję miejsca jak Muzeum Zup Instant itp. W wyniku małżeńskich konsultacji, różnego typu, powstała finalna lista, która pewnie i tak się zmieni na miejscu, ale szkielet w postaci TOP5 rzeczy do zobaczenia w każdym z miejsc pozwoli nam opanować ten chaos.

Swoje trzy grosze wrzuciła jeszcze nasza koleżanka Kaja, która parę razy odwiedziła Japonię i namieszała nam znowu w planie. Skończy się pewnie i tak, że na miejscu zrezygnujemy z jednego noclegu w Kanzawie kosztem Nagano. Zobaczymy.

Przygotowanie aplikacji, miejsce na dyskach

Przed każdym wyjazdem jest walka o miejsce na dyskach. Czyścimy telefony ze starych zdjęć, zbędnych aplikacji i dokumentów. Podobnie mac – archiwum zdjęć przerzucone na dysk domowy, usunięte zbędne pliki.

Do tego pościągaliśmy aplikacje, które mogą być przydatne na miejscu:

  • śledzenie trzęsień ziemi – Yurekuru
  • aplikacja do śledzenia pociągów JR Pass (i nie tylko) – Hyperdia
  • słownik Japońsko-Polski – Tłumacz
  • Kolejna aplikacja do pociągów – Rail Map

Logistyka w Polsce

Do ogarnięcia zostały drobne rzeczy. Wiadomo jak to w pracy przed urlopem, spinka, żeby zdążyć ze wszystkim. Jakieś umowy, prezentacje itp., do szybkiego ogarnięcia. Ostatnie zakupy. Musimy przekazać jeszcze klucze do mieszkania mojej siostrze i zawieść Majlo do rodziców Magdy żeby był zaopiekowany. A potem już tylko na Okęcie i wio!

Majlo do Japonii by chciał…

Reasumując: Chyba jesteśmy gotowi na Japonię. Nie jesteśmy pewni, że ona jest gotowa na nas. Japonio! Nadchodzimy.

Nasza podróż do Japonii zaczyna się już za tydzień! Zapraszamy do śledzenia na facebooku.

Autor

"Przygoda" to bardziej ja. To ten brzydszy z pary autorów. Uwielbiam poznawać świat i spotykać go za progiem. Po paru tygodniach po powrocie do domu już mnie nosi i zaczynam planować kolejną podróż. W naszym tandemie odpowiadam za logistykę podróży, planowanie tras i dodawanie kolejnych punktów na mapie. Najlepszą podróżą dla mnie jest ta, którą akurat planuję.

Komentarze

  1. Mapy google nie zawsze można ściągnąć niektóre kraje sobie tego nie życzą, problem taki miałem z Jerozolimą.
    Zawsze mam dwie mapy jeśli jest taka możliwość google i maps.me
    Maps.me jest rewelacyjne działają offline do tego planuję całą podróż a dokładnie dodaję miejsca które chcę zobaczyć jako punkty markery na mapie.

    • Marcin Odpowiedz

      Greg, my tez korzystamy z maps.me. To rzeczywiście super apka. Przyznamy, że w Japonii jednak warto mieć internet i korzystać z Google Maps – szczególnie do komunikacji miejskiej i kolejowej.

    • Dzięki Maciek. Sami zastanawialiśmy się nad zmianą – dzięki za uwagę, tylko nas utwierdza, że trzeba coś z tym zrobić

Napisz swój komentarz

Pin It