Macie czasem tak, że siedzicie jak na szpilkach i czekacie, aż coś się w końcu wydarzy? My tak mamy od ośmiu miesięcy. Przez ostatnie osiem miesięcy nasze życie trochę się zmieniło. Ograniczyliśmy jadzenie w restauracjach i przestaliśmy kupować kolejne ubrania czy książki. Nie rzuciliśmy pracy, wręcz przeciwnie. Pojawił się za to ważny cel, podróż na którą bardzo czekaliśmy i można powiedzieć, że się doczekaliśmy – już za tydzień zaczyna się nasza podróż do Japonii. Zobaczcie jak się do niej przygotowaliśmy.

Każda podróż delikatnie nas zmienia, wzbogaca o nowe doświadczenie, nowe emocje. Cieszę się, że z każdej wyprawy, kolekcjonujemy wspomnienia. Razem poszerzamy nasz wspólny horyzont.

Odkąd wyjechaliśmy z Warszawy nie mogłam się doczekać widoku miasta najpiękniejszego na świecie. Wenecja to kolorowe kamienice zatopione w wodzie, wąskie, tajemnicze uliczki, romantyczne gondole i przepyszne włoskie jedzenie to wszystko czekało na nas skąpane w słońcu.

Białowieża chodziła nam po głowie od jakiegoś czasu ale zawsze jakoś było nie po drodze. Pewnego styczniowego dnia szukaliśmy jakiegoś miejsca w Polsce na fajną wyprawę z dobrym hotelem. Bieszczady, Mazury, Morze? A może Białowieża? Hotel na mazurach akurat nie miał terminów na końcówkę maja, nad Morzem byliśmy niedawno a Bieszczady to raczej na stałe na stare lata – więc padło na Białowieżę. 

Długi lot to męczarnia dla skóry twarzy. Chłodne powietrze, nawiewy i niska wilgotność powodują wysuszanie skóry. Kiedyś za każdym razem podczas podróży czułam jak moja skóra ściąga się i napina błagając o pomoc. Ale to już dawno za mną. Nie katuję mojej skóry, nie znęcam się nad nią nie dając jej krzty wytchnienia. Nie wsiadam z pełnym makijażem do samolotu. W trakcie długiego lotu dokładnie dbam o nawilżanie. Zobacz co zabieram ze sobą.

Cel to Neuschwanstein. Wstaliśmy w środku nocy. Stwierdziliśmy, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Na miejsce dojedziemy wczesnym popołudniem, kiedy jeszcze słońce będzie cieszyć nas swoim blaskiem. Nie myliliśmy się. Promienie słoneczne pięknie rozświetlały góry,  wiatr lekko muskał twarze, krajobraz koił oczy. I w końcu on, otulony ciepłymi promykami słońca.

Kair to największe miasto Afryki, zamieszkuje je około 18 mln ludzi. W maju 2010 roku postanowiliśmy ich wszystkich odwiedzić. Główny cel dwutygodniowego pobytu w Egipcie to oczywiście piramidy. Piramida Cheopsa to jedyny istniejący współcześnie cud świata. Jeden na siedem a my jedziemy go zobaczyć!

Dambulla była kolejnym przystankiem w naszej podróży. Planując podróż na Sri Lankę dość szybko wybraliśmy to miejsce z uwagi na Cave Temple – największy kompleks świątyń buddyjskich umiejscowionych w jaskiniach. Cały wypełniony posągami Buddy z których najstarsze są datowane na I wiek przed naszą erą. Robi wrażenie, prawda?

Pin It