Cel to Neuschwanstein. Wstaliśmy w środku nocy. Stwierdziliśmy, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Na miejsce dojedziemy wczesnym popołudniem, kiedy jeszcze słońce będzie cieszyć nas swoim blaskiem. Nie myliliśmy się. Promienie słoneczne pięknie rozświetlały góry,  wiatr lekko muskał twarze, krajobraz koił oczy. I w końcu on, otulony ciepłymi promykami słońca.

Krótka wizyta w zamku Ludwika II

Już z oddali widzieliśmy jego smukły kształt. Usytuowany spektakularnie na stromej skale, nieskazitelnie piękny, taki bajkowy. Nie mogliśmy się doczekać, aż zaczniemy go podziwiać z bliska.

Obiekt porządania fotografów. Najczęściej fotografowany zamek świata. Ten przepiękny okaz z bajek Disney’a był dla nas celem od kilku lat. I w końcu mieliśmy okazję aby na własne oczy podziwiać najatrakcyjniejszy z zamków króla Ludwika II.

Samochód zostawiliśmy na małym parkingu nieopodal, może trzy kilometry od naszego obiektu. Drugi parking znajduje się u podnóża góry, gdzie dalej można ruszyć pieszo lub podjechać konną bryczką.

Ruszyliśmy w górę pełni pozytywnej energii. Wspinaczkę umilały nam alpejskie krajobrazy. Byliśmy przed sezonem, w kwietniu, to pozwoliło nam uniknąć tłumów turystów chodź i tak chętnych do zwiedzania nie brakowało.

Około 20 minut i byliśmy u stóp góry. Tam w kasie, po odczekaniu w niemałej kolejce, kupiliśmy bilety i ruszyliśmy autobusem w górę. Nie przeszkadzało nam, że byliśmy ściśnięci jak sardynki w puszce. 7 minut krętą drogą i byliśmy na miejscu.

Zdumiewająco urokliwe miejsce. Nie wiedzieliśmy z której strony mamy sfotografować nasz cel. Przez pierwsze minuty oglądaliśmy zamek w roztargnieniu. Nie wiedzieliśmy czy aparat wytrzyma takie ciśnienie. Pstrykaliśmy zdjęcia, tak jakby bajkowy okaz miałby się zaraz rozpłynąć. Z każdej strony wyglądał tak jak widzieliśmy wcześniej na zdjęciach. Nie mogliśmy się nacieszyć widokiem.

Nie zauważyliśmy jak szybko chmury pokrywały horyzont i jak szarość owiła otaczający nas świat. Zamek w takiej scenerii nie stracił na uroku. Nie przeszkadzali nam otaczający nas ludzie. Turyści ze wschodniej granicy, Japończycy przebrani za postacie z bajek, głośno zachowujący się Hiszpanie.

Oczywiście żałowaliśmy, że nie jesteśmy sami, że nie mamy ze sobą butelki prosecco i płyty Miles’a Davis’a. Byliśmy tam i karmiliśmy oczy niezapomnianym widokiem.

Niestety nie wiedzieliśmy wcześniej, że żeliwny most, z którego można podziwiać idealny widok na zamek jest zamknięty na czas nieokreślony.

I tak pełni wrażeń spacerkiem wróciliśmy do samochodu, żeby ruszyć w kolejne zaplanowane miejsce.


Standardowe porady praktyczne dla podróżników

Jak dojechać:
Z Warszawy dojazd samochodem, z przystankami, wynosi ok. 12 h.
Samolotem najlepiej dolecieć do Monachium i miejscowym PKS’em do miejscowości Fuessen i Schwangau. Tam również można przenocować. Dostępnych jest wiele hoteli I prywatnych kwater.

Czy da się z walizką:
Bagaże radzimy zostawić w samochodzie lub w hotelu.

Jaki hotel:
Taki, który będzie spełniać Twoje wymogi. My spędziliśmy w tym miejscu tylko kilka godzin. Ale każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie w okolicy. My zdecydowaliśmy się na oddalony o około 120 km Innsbruck i Austria Trend Hotel Congress.

Booking.com

Co jeszcze w okolicy:
Nieopodal Neuschwanstein jest jeszcze jeden zamek wart zobaczenia – Hohenschwangau. Jednak my ze względu na napięty plan musieliśmy zrezygnować z odwiedzin.

Dlaczego warto:
Tego chyba nie musimy tłumaczyć. Czołówka filmów Disneya nie wystarczy by móc powiedzieć, że widziało się ten zamek.

Jakie koszty:
Bilety dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia są bezpłatne. Dorośli muszą wydać 13 euro.

Porada specjalna:
Radzimy wziąć dodatkową kliszę lub ładowarkę do telefonu.

Autor

"Wygoda" to bardziej ja. Kocham podróże, głównie z uwagi na możliwość doświadczania nowych miejsc, ludzi i smaków. W naszym tandemie jestem odpowiedzialna za inspiracje co do nowych kierunków, logistykę pakowania i zakupów oraz zdjęcia i relacje w Social Mediach.

Pin It