Sajgon czyli Ho Chi Minh

W 1975 roku komuniści zmienili nazwę miasta na cześć swojego ówczesnego lidera Ho Chi Minha. Jednak nazwa Sajgon jest częściej używana niż Ho Chi Minh City. Sajgon to największe miasto w Wietnamie, położone na południu państwa, składa się z 21 dzielnic i liczy już ok. 9 milionów mieszkańców. Rozwija się szybciej niż stolica Wietnamu – Hanoi, to tutaj mieści się serce finansów i biznesu. Miasto tysiąca kolorów i przepięknej francusko-kolonialnej architektury i smacznego ulicznego jedzenia.  

Marcina to miasto zupełnie pochłonęło, był zafascynowany i jak twierdzi mógłby tam zostać na dłużej. Ja natomiast niezbyt dobrze się tam czułam. Nie wiem czy przez tłumy na ulicy, czy przez rzekę skuterów przejeżdżającą co chwila (większość Wietnamczyków posiada po dwa skutery), czy przez ogólną atmosferę miasta czytaj bałagan, chaos, nieład, latające kurczaki i szczury. Może potrzebowałabym więcej czasu aby oswoić się z tym miejscem. Totalnie zaskoczyło nas to, że Wietnam to państwo komunistyczne, ale ze świetnie rozwiniętą gospodarką wolnorynkową. Nie ma tutaj pustek na pułkach tak jak to było w Polsce. Handel tam kwitnie, można kupić wszystko czego dusza zapragnie. Na ulicach widać najnowsze technologie, świetne samochody i małe biznesiki. 

No ale od początku! Naszą 3 tygodniową podróż zaczęliśmy od Sajgonu. Wylądowaliśmy o 3 w nocy lokalnego czasu. Dzięki uprzejmości Air China i obsługi naziemnej warszawskiego lotniska mieliśmy mniej noszenia.  Marcina plecak został w Warszawie wraz z różnymi potrzebnymi rzeczami takimi jak bielizna , koszulki, statywy, część ładowarek. Jak się później dowiedzieliśmy (śledząc jego losy) został wysłany w inną podróż , plątał się po świecie i obijał się o różne porty lotnicze. W związku z tym byliśmy przymuszeni do dłuższego zostania w tym mieście.

Pokój wynajęliśmy przez bloking.com pokój w 69 Alley Home w pierwszej strefie. Bardzo fajne miejsce wśród lokalsów. Atrakcje w bramie wejściowej to koguty i sąsiedzi śpiący pod chmurką. Najważniejsze, że było blisko do głównych atrakcji, bezpiecznie a w hotelu było czysto.

Spędziliśmy w Sajgonie cztery dni. 2-3 dni wystarczą aby w zupełności poznać miasto, jego największe atrakcje i zajrzeć w różne zakamarki. Po mieście przy większych odległościach poruszaliśmy się z Grabem (aplikacja podoba do Ubera, która działa w Azji), tak było nam najwygodniej.  Koszt przejazdu jest niewielki.

Jeżeli narzekacie na korki u siebie w miastach to najlepszym rozwiązaniem są oczywiście skutery! W Sajgonie skutery w dużych ilościach, dwu, trzy, czteroosobowe, towarowe, przystosowane do przewozu dzieci i zwierząt – to lekarstwo na nasze korki ☺ Co ciekawe przy tym całym ruchu, który wygląda na bardzo chaotyczny nie widzieliśmy żadnego wypadku, stłuczki czy przecierki. Na początku nie mogliśmy przejść na druga stronę ulicy. Tam NIKT się przed przejściem dla pieszych  nie zatrzymuje. Trzeba po prostu bardzo ostrożnie wejść na pasy, śmiało i pewnym krokiem iść. Po kilku dniach w Wietnamie przechodziliśmy po pasach jak u siebie. 

 

Tyle ogólnie o mieście, teraz do rzeczy, czyli co tam robić w szczegółach.

Główny Urząd Pocztowy

Jeśli byliście kiedyś w Paryżu i odwiedziliście wieżę Eiffela to w Sajgonie możecie odwiedzić do kompletu pocztę Eiffela. Budynek naprawdę ładnie się prezentuje i choć ustępuje słynnej wieży wysokością to cieszy się dużą popularnością, szczególnie wśród francuskojęzycznych turystów. Można tam kupić znaczki i wysłać kartki ☺ 

Wnętrze gmachu poczty jest bardzo ciekawe, można by rzec że jest architektoniczną perełką. Bardziej przypomina dworzec kolejowy niż pocztę. Piękna marmurowa podłoga, wewnętrzne ściany zdobią mapy Sajgonu z 1892 r. i Azji Południowowschodniej. Naprzeciwko wejścia wisi ogromy portret Wujka Ho.  Ciekawostką są stare budki telefoniczne, które zostały przerobione na bankomaty. 

Bazylika Katedralna Notre Dame 

Tuż obok poczty znajduje się druga atrakcja miasta, a mianowicie francuska katedra. Katedra to jeden z najstarszych kolonialnych budynków w mieście.  Niestety, podczas naszego pobytu, z uwagi na remont jej wnętrze było niedostępne dla odwiedzających. Została zbudowana w latach 1877 – 1880. Dzwonnicę dobudowano w 1895 roku. Wysokość katedry razem z krzyżami wynosi 60,5 metra. Wykonana jest z importowanych francuskich materiałów budowlanych.  

Pałac Zjednoczenia/Pałac Niepodległości

Pałac wybudowano na terenie dawnej rezydencji Generalnego Gubernatora Indochin i oddano do użytku w 1966 roku. Służył przede wszystkim jako siedziba prezydenta Wietnamu Południowego. Budynek składa się z czterech pięter głównych, dwóch półpięter, parteru i piwnicy. Znajdują się tu m.in. gabinet prezydenta, sale audiencyjne, apartamenty prywatne i całe piętro poświęcone rozrywce (kino, sala gier, sala bankietowa). 

Obecnie ta wielka, betonowa bryła pełni funkcje muzeum. We wnętrzach typowy wystrój z lat 70-tych. Bogoto urządzone wnętrze, piękne meble, zdobne dywany sprawiają wrażenie jakby przed chwilą ktoś opuścił ten przybytek. Gmach otacza spory, bardzo zadbany park.   

Muzeum Wojny w Sajgonie

Z czym najbardziej każdemu kojarzy się Wietnam. Zapewne oprócz sajgonek z wojną.  

Bardzo dobrym i zarazem bardzo przejmującym miejscem do zgłębienia historii jest Muzeum Wojny. Na pierwszym palnie wyłania się sprzęt wojskowy ten naziemny i latający. Na zewnątrz również jest ekspozycja celi, tortur oraz fotografie przedstawiające w jaki sposób były stosowane tortury.  Natomiast w salach trzypiętrowego budynku wystawa jest bardzo przejmująca. Przedstawia różne aspekty wojny, jej skutki oraz wykorzystywanie broni chemicznej. Na zdjęciach robionych przez Amerykanów widać egzekucję, tortury i ofiary. Wielką krzywdę wyrządzoną ludziom. Dzieci zdeformowane i niewidome. Są też udostępniane różne wystawy czasowe, my trafiliśmy akurat na wystawę poświęconą fotografom wojennym.

Market Ben Thanh

Będąc w Wietnamie obowiązkowym punktem do odwiedzeni są markety, bazary targi. My odwiedziliśmy najbardziej znany Ben Thanh Market. Ze względu na to, że Marcin potrzebował różnego rodzaju części garderoby to zgłębiliśmy nawet uliczki z ciuchami. Jest w czym wybierać. Światowej sławy marki niemalże w promocyjnych cenach. Marcin wyszedł ubrany luksusowo Na takim markecie można dostać wszystko. Ubrać się, zaopatrzyć w różnego rodzaju sprzęt i dobrze zjeść. Aha i targowanie oczywiście wskazane! 

Warto także poszukać innych bazarów w centrum Sajgonu. Nam poza różnymi ciekawymi miejscami z udało się trafić na bazar ze sprzętami z demobilu. Można tam spokojnie przygotować się i wyposażyć do rekonstrukcji jakiś działań z okresu Wojny Wietnamskiej.

Świątynia Emperor Jade Pagoda

Świątynie w środku miasta są dobrym rozwiązaniem.  Kiedy chcesz uciec od zgiełku i motłochu miasta to jest wspaniałe miejsce żeby złapać trochę tchu i się wyciszyć. Bardzo lubimy zwiedzać świątynie, lubimy ich klimat i zapach kadzideł. W Ho Chi Minh zajrzeliśmy tylko do tej małej, tajemniczej pagody. Mieliśmy ogromne szczęście bo w świątyni akurat odbywała się ceremonia prowadzona przez buddystów. Zawsze te ich modły wprawiają nas w podniosły nastrój. W głównym pomieszczeniu przed ołtarzem z wielkimi posągami wierni składają kwiaty, palą kadzidła, przynoszą dary i modlą się w skupieniu. Po prawej stronie od ołtarza są jeszcze dwa pomieszczenia. W jednym malutkim jest 12 posągów kobiet przedstawiających dobre i złe cechy charakteru, a w drugim jest posąg władcy piekła który karze ludzi za złe uczynki. Na piętrze w świątyni jest miejsce dla duchownych którzy stąd po rozpoczętej ceremonii kierują się na dół pod główny ołtarz. Następnie wychodzą na zewnątrz i tam pod posągiem bóstwa kończą ceremonię. 

Przed świątynią znajdują się też małe baseny z żółwiami i z rybami. Nie wiemy dlaczego tam są ale wokół zbiera się sporo ludzi żeby poobserwować zwierzątka. 

Nocne życie   

Można powiedzieć, że Sajgon nie zasypia. Tam życie tętni 24 godziny na dobę. Tłumy na ulicach, tłumy w restauracjach, w knajpach. Każdy z uśmiechem na twarzy. Bary przepełnione i to nie tylko turystami. Lokalsi bawią się w najlepsze. Wszędzie panuje wesoła atmosfera a co najważniejsze jest naprawdę bezpiecznie.  

Gdzie dobrze zjeść?

I jeszcze mała wzmianka o tym gdzie jedliśmy. Nie sugerowaliśmy się polecanymi miejscami z internetu. Po prostu kiedy byliśmy głodni to szukaliśmy czegoś w pobliżu. Wszystko na czuja, nigdy się nie zawiedliśmy. Wszechobecna zupa PHO czy owoce morza z bambusem lub ryż z krewetkami znajdziecie na prawie każdym rogu.

Ludzie i życie codzienne

Na koniec zostawiamy to co najfajniejsze w takich miastach czyli lokalny koloryt. W Sajgonie macie szansę spotkać 8,5 mln ludzi zaangażowanych w swój dzień, warto przystanąć choć na chwilę i obserwować jak sobie radzą.

Autor

"Wygoda" to bardziej ja. Kocham podróże, głównie z uwagi na możliwość doświadczania nowych miejsc, ludzi i smaków. W naszym tandemie jestem odpowiedzialna za inspiracje co do nowych kierunków, logistykę pakowania i zakupów oraz zdjęcia i relacje w Social Mediach.

Napisz swój komentarz

Pin It