Białowieża chodziła nam po głowie od jakiegoś czasu ale zawsze jakoś było nie po drodze. Pewnego styczniowego dnia szukaliśmy jakiegoś miejsca w Polsce na fajną wyprawę z dobrym hotelem. Bieszczady, Mazury, Morze? A może Białowieża? Hotel na mazurach akurat nie miał terminów na końcówkę maja, nad Morzem byliśmy niedawno a Bieszczady to raczej na stałe na stare lata – więc padło na Białowieżę. 

Zaplanowaliśmy 4 dni na miejscu z założeniem, że pojedziemy na jakąś wyprawę zarówno do Parku Narodowego oraz do Rezerwatu Pokazowego Żubrów. Jak starczy czasu to jeszcze zrobimy wypad jakiś samochodem po okolicy.

Znajomi polecili nam Apartamenty Carskie. Na zdjęciach kompleks wygląda bajecznie a raczej bajkowo. Budynek starej stacji, domek dróżnika, wieża ciśnień a przy peronie pociąg z wagonami sypialnymi. W każdym z tych budynków są po 2-3 pokoje. Ceny nieco ponad nasz standard ale skoro wyjazd przypada na urodziny Magdy (zupełnie nieprzypadkowo) to czemu nie zaszaleć. Wybraliśmy jeden z apartamentów w wagonie z wanną.

Apartamenty Carskie – wagon sypialniany

Carski klimacik w puszczy

I to był świetny wybór. Całość jest dopracowana w każdym detalu, wszystko na swoim miejscu. Wysokiej jakości materiały wykończeniowe, serwis na wysokim poziomie. Wagony posiadają przedsionek, na schodkach można otrzepać buty ze śniegu lub błota. Wagony są ocieplane i klimatyzowane więc można tam spokojnie jechać o każdej porze roku.

Z zaobserwowanych minusów to mówiąc szczerze nie polecamy nocowania w apartamencie w wieży, tym na górze. Choć i widok i wanna na środku łazienki robią wrażeni to trudnością jest dostanie się tam po schodach, które są na zewnątrz budynku. Myślę, że w zimie parę osób zjechało na tyłku z góry albo przymarzło do poręczy. Ciekawą opcją jest domek dróżnika, który ma 8 miejsc sypialnianych i wspólną kuchnię. Jak ktoś ma dużą rodzinę i finansowanie z 500plus to warto rozważyć.

Apartamenty Carskie – 4 wagony, 4 sypialnie

Cały kompleks leży jakieś 200 metrów od granicy z Białorusią, pośrodku niczego. Obok płynie rzeka Narewka i rozciągają się pola oraz las. W okolicy są nieliczne zabudowania i koń na wybiegu. Całości klimatu dopełnia muzyka rosyjska z początku XX wieku płynąca leniwie z dworcowego głośnika. Efekt jest obłędny i gdyby nie telefony i komputery w pokoju można by się poczuć jak w swoistym wehikule czasu przenoszącym nas w czasy carskiej Rosji.

Historia tego miejsca jest dość ciekawa. Dworzec Białowieża Towarowa powstał w 1903 roku. Celem było rozładowanie ruchu pociągów na linii Bielsk Podlaski – Białowieża. Rozkwit tej linii jaki miał miejsce podczas gdy Rosją władał Car a Polski nie było “chwilowo” na mapie. Linia kolejowa działała ponad 100 lat a ostatni pociąg odjechał ze stacji w 1993 roku. Przez 10 lat teren i zabudowania niszczały. Cały teren trafił w prywatne ręce w 2003 roku i od tej pory przeżywa drugą młodość. Sam budynek dworca jest wpisany na listę zabytków, mieści się w nim dość popularna Restauracja Carska. Jedliśmy w niej śniadania oraz parę razy kolację. Mają dobrą dziczyznę oraz obłędny mus chałwowy – raz udało nam się zjeść trzy we dwójkę.

Białowieża Towarowa – Restauracja Carska

Spacerem przez Białowieży

Nie przyjechaliśmy jednak do Białowieży by siedzieć w hotelu. Trochę pojeździliśmy po okolicy. Byliśmy w tym czasie w Kruszynianach o których na pewno przygotujemy oddzielny wpis, odwiedziliśmy Pokazowy Rezerwat Żubrów oraz dwa dni spędziliśmy łażąc po Puszczy Białowieskiej. Musimy powiedzieć jedno, miejscami to magiczne miejsce! Szlaki turystyczne prowadzą przez piękne tereny, bagniska i lasy. Od czasu do czasu można trafić na polankę lub ścieżkę edukacyjną.

Warto tutaj wspomnieć, że Puszcza jest wpisana na listę UNESCO a w Polsce leży 42% jej obszaru. Puszcza Białowieska poza byciem przedmiotem sporu politycznego między ministrem Szyszko a kornikiem jest świetnym podmiotem do obserwacji zwierząt w ich naturalnym środowisku.  My w tym celu wybraliśmy się na Wilczy Szlak – wilka nie spotkaliśmy, ale za to było parę saren i jeleni. Żubrów też nie spotkaliśmy niestety. Byliśmy nawet koło ich ostoi ale raczej odwiedzają ją zimą niż wiosną.

Poruszaliśmy się poza terenem ścisłego rezerwatu z Majlo na smyczy. To ważna informacja dla psiarzy – z psem można chodzić tylko na niektórych szlakach i tylko poza ścisłym rezerwatem. Z uwagi na bezpieczeństwo mieszkańców puszczy, bezpieczeństwo własne jak i swojego pupila warto jednak trzymać go zawsze na smyczy.

Ludzi pod koniec maja było bardzo mało w samej Puszczy. Spotkaliśmy dwójkę rowerzystów, dwie osoby pieszo oraz grupy drwali i ekologów. Dość oblegany jest za to Pokazowy Rezerwat Żubrów (między Białowieżą a Hajnówką). Miejsce o tyle fajne, że można tam spotkać wszystkich mieszkańców puszczy – oczywiście jeśli mają ochotę się pokazać.

Nie mieliśmy szczęścia do żubrów bo pochowały się w cieniu. Mamy za to bardzo ładne zdjęcie łosia, sarenek i innych rogaczy. Co ciekawe można zobaczyć tam też Żubronia, czyli mieszanka żubra i krowy. Nie był fotogeniczny więc go nie zobaczycie u nas na zdjęciach.

Bilet normalny kosztuje 10 zł a ulgowy 5 zł. Bardzo dobra opcja dla rodzin z dziećmi. To też dobra Metoda na Żubra – tylko dla leniwych, którzy nie lubią chodzić po puszczy dniami z aparatem dla jednego zdjęcia. Tu w 30 minut zrobią zdjęcia żubra i można wracać do knajpy na “żubra”. Taka autorska metoda od nas.

Zakochaj się w Puszczy Białowieskiej

Myślę, że spokojnie można tutaj spędzić tydzień jeżdżąc na rowerze lub na nartach biegowych w zimie. Miejsce nadaje się do tego idealnie. Nie ma dużych tłumów, jest gdzie połazić, jest gdzie sobie pobiwakować (zorganizowane miejsca przy szlakach), można spotkać dużo więcej dzikich zwierząt na wolności niż w przeciętnym lesie. Jak ktoś nie był to myślę, że na pewno warto zaplanować przedłużony weekend i zobaczyć na własne oczy czy kornik czy Szyszko wygrywa bitwę o Puszczę. Jesteśmy zauroczeni w tym miejscu – to kolejny przykład na to, że nie trzeba koniecznie wyjeżdżać z Polski żeby odwiedzić miejsce znane na całym świecie.

Puszcza Białowieska – jedna z polan gdzie krzyżują się szlaki
Narewka w Białowieży

Wracając jeszcze na chwilę do samego hotelu to naprawdę w naszym pięknym kraju rzadko które miejsce jest tak detalicznie dopracowane jak Apartamenty Carskie. Raczej nie odwiedzamy tych samych hoteli więcej niż raz, ale tutaj na pewno wrócimy. Chociażby żeby zjeść ten cholerny mus chałwowy. I to dwie porcje na głowę.

Restauracja Carska “ogródek” na torach

Standardowe porady praktyczne dla podróżników


Jak dojechać:
Z Warszawy dojazd samochodem zabiera około 3 h (wyjazd trasą S8).
Jest możliwość dojazdu autobusem PKS lub busami prywatnych przewoźników.
Pociągiem dojedziemy do tylko do Hajnówki ale dojazd z samego Białegostoku zajmuje ponad 2,5 h. Tylko dla desperatów.

Czy da się z walizką:
To musi być ciekawy widok w samym Parku Narodowym.

Jaki hotel:
Od początku celowaliśmy w Apartamenty Carskie i nocowanie w wagonie. Alternatywnie w okolicy znajduje się bardzo dużo prywatnych kwater czy hoteli (np. Żubrówka). Apartamenty Carskie jednak dla nas nie mają sobie równych.


Booking.com

Co jeszcze w okolicy:
Poza opisanymi przez nas powyżej Parkiem Narodowym, Kruszynianami czy samą Białowieżą warto na pewno pojeździć jeszcze drezynami (odjazd między innymi spod Apartamentów Carskich).
Warto też udać się do Hajnówki gdzie można podziwiać kolej wąskotorową.
W okolicy jest też sporo kościołów, także prawosławnych. Także dobry rower albo długie spacery wskazane.

Dlaczego warto:
Kontakt z przyrodą, możliwość spotkania żubra, totalny relaks w lesie. Chyba, że akurat trwa wycinka. Puszcza to idealne miejsce na rower lub spacer.

Jakie koszty:
Hotel – około 400 zł/doba
Wejście do Rezerwatu Pokazowego Żubrów – 10 zł normalny, 5 zł ulgowy
Obowiązkowy mus chałwowy w restauracji Carskiej – chyba 20 zł ale jest wart każdego grosza!

Porada specjalna:
Żubr jest u siebie. Ty jesteś gościem. Uważać też trzeba na wilki bo można je tam spotkać – także poza obszarem ściśle chronionym.

Autor

Jestem Marcin. To ten brzydszy z pary autorów. Uwielbiam poznawać świat i spotykać go za progiem. Po paru tygodniach po powrocie do domu już mnie nosi i zaczynam planować kolejną podróż. W naszym tandemie odpowiadam za logistykę podróży, planowanie tras i dodawanie kolejnych punktów na mapie. Najlepszą podróżą dla mnie jest ta, którą akurat planuję.

Napisz swój komentarz

Pin It